Strony

2 marca 2014

Manicurowy minimalizm

    Manicure... Tej dziedzinie poświęcam zdecydowanie najmniej czasu i uwagi. Nie znaczy to jednak, że zupełnie ją zaniedbuję. Zwyczajnie brak mi czasu na to, by malować każdy paznokieć na inny kolor, dodawać wzorki itp. Piłowanie, usunięcie skórek i jeden kolor, bez udziwnień, to wszystko, na co sobie pozwalam. Dlatego też w pielęgnacji paznokci stawiam zdecydowanie na produkty dobrej jakości, które dają szybki i idealny efekt. Prosto, szybko i efektownie - to moja dewiza w manicure.



    Przedstawiam Wam mój minimalistyczny manicurowy przybornik. Jeśli cenicie sobie czas, nie korzystacie z usług manicurzystek, a zależy Wam na ładnym wyglądzie paznokci - te produkty zapewnią Wam wszystko, czego potrzebujecie.

   KROK I - USUNIĘCIE SKÓREK



Do tego wykorzystuję Instant cuticle remover Sally Hansen. Przezroczysty żel zamknięty w plastikowej buteleczce z wąskim aplikatorem. Nakładamy go na skórki wokół paznokci, pozostawiamy na całą minutę i usuwamy zmiękczony za pomocą preparatu naskórek patyczkiem do manicure. Cała filozofia. Odkąd użyłam pierwszy raz, nie wyobrażam sobie, bym mogła w inny sposób rozpocząć manicurowy seans. To mój absolutny hit.

KROK II - PIŁOWANIE

   Pilniczki szklane, papierowe, metalowe... Macie już pewnie swój ulubiony. W tej dziedzinie nie podpowiem, bo sama zmieniam i testuję. Obecnie używam drobnoziarnistego papierowego. Jeśli macie jakiś bezapelacyjny hit, napiszcie w komentarzu - chętnie przetestuję.

KROK III - MALOWANIE



    Tak, jak napisałam zwykle ograniczam się do jednego koloru. Moje ulubione, to odcienie czerwieni i koralu. Kolorowe lakiery kupuję kierując się względami wizualnymi. Jeśli jakiś odcień wpadnie mi w oko - jest mój! Nie zwracam uwagi na markę i cenę. Największe znaczenie ma konsystencja i pędzelek. Lakier musi być na tyle dobry, by nie robił smug i trzema pociągnięciami pędzelka pozostawiał paznokieć idealnie pokryty.
    Jedyny lakier, bez którego nie wyobrażam sobie mojej kolekcji lakierów, to Diorlisse abricot Dior.  Ulubiony lakier do manicure w wersji "nude". Idealnie nadaje się do wykończenia french manicure. Mleczna warstewka tego lakieru daje cudownie świeży efekt na paznokciach.

KROK IV - SUSZENIE



    Czekanie 20 minut na wyschnięcie paznokci? Nie ma mowy! Jestem na to zbyt niecierpliwa. Maksymalnie 3 minuty - tyle jestem w stanie odczekać pomiędzy nałożeniem koloru, a innymi czynnościami. Odciśnięte struktury na świeżo pomalowanym lakierze - znacie to z autopsji prawda? Ja mam na to antidotum. Za całe...chyba 8zł. Nail art express dry drops Essence. Olejek w opakowaniu z zakraplaczem. Wystarczy po jednej kropelce na każdy świeżo pomalowany paznokieć i problem z długim schnięciem mamy z głowy. Zdecydowanie polecam!



    I to tyle. Minimalistycznie i niezbędnie.
Chętnie poznam Wasze super typy manicure.

Do zobaczenia
L'Arte

1 komentarz:

Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Pozwala mi wierzyć, że zaglądacie do mnie i to, o czym piszę jest dla Was interesujące. Jeśli temat posta Cię zainteresował, zainspirował, chcesz dodać coś od siebie - zostaw komentarz. Nie zostawiaj proszę linków do innych stron w komentarzu. Takie będą traktowane jako spam i usuwane. Dziękuję :)