21 lipca 2015

Beauty blender kontra glamsponge - porównanie

    Gąbki, pędzle, puszki do makijażu - mnogość wszystkich narzędzi do makijażu może przywracać o niemały zawrót głowy. Pogubić się w tym można, a producenci co chwilę wprowadzają coś nowego i machina się napędza, by wyciągać kasę z naszych portfeli. Pół biedy, jeśli potrafimy się temu oprzeć. Gorzej, jeśli (jak ja) jesteście nieodporni na te marketingowe zakusy. 


    Dziś przyjrzymy się dwóm nowościom ze świata makijażu. A raczej zestawimy produkt, o którym pisałam już na blogu, czyli gąbeczkę GLAMSPONGE z gąbką do makijażu BEAUTY BLENDER, której urokowi osobistemu i tak długo udawało mi się oprzeć. Niestety przegrałam tę wewnętrzną bitwę. 

beauty blender, glamsponge, bąbki do makijażu, makijaż, podkład, aplikacja podkładu, blog, blogger, larteblog


 

Beauty blender kontra glamsponge - porównanie


WYGLĄD

    Obie gąbeczki wyglądają niemal identycznie. Rozmiarami też są bardzo podobne. Różnią się tylko materiałem, z którego zostały wykonane. Glamsponge mam wrażenie, że ma więcej domieszki lateksu (???). Jej struktura jest bardziej...gumowata, sprężynująca. 
    Gąbeczka Beauty blender ma miękką, gąbczastą strukturę. Zachowuje się dokładnie, jak...gąbką. Jest mieciutka i porowata.

PRZYGOTOWANIE DO APLIKACJI

    Tu mamy duże podobieństwo. Obie należy przed aplikacją namoczyć w wodzie. W Beauty blenderze mamy jednak nacisk na to, by woda była chłodna. Glamsponge wymaga trzymania się dokładnej techniki namaczania. Znajdziecie ją w moim wcześniejszym poście o Glamsponge. Warto, żebyście się z nim zapoznały, jeśli szukacie więcej informacji o tej gąbce.
    Obie gąbeczki powiększają swoją objętość po namoczeniu. Odciskamy z nich wodę i możemy rozpocząć aplikację.

APLIKACJA PRODUKTÓW

    Podkłady i korektory aplikujemy gąbeczkami metodą stemplowania. Czyli potocznie u mnie nazywana metodą "pac, pac". Przyciskamy gabeczkę do twarzy, jakbyśmy nią stawiały stemple. Druga strona gąbki o ostrym, cienkim zakończeniu wspaniale rozprowadza korektor pod oczami.
    Producent Beauty blendera wspomina, że można tą gąbką aplikować również produkty suche, prasowane: róże, pudry, a nawet cienie. Próbowałam - daje radę. Puder sypki nałożony wilgotną gąbką idealnie wtapia się w podkład, a jednocześnie spełnia swoje matujące zadanie.
    Glamsponge odbija się od skóry mocniej sprężynując. Aplikacja Beauty blenderem jest dla mnie milsza, bo delikatniejsza. Gąbeczka miękko wciska się w skórę, a nie odbija od niej, jak kauczukowa piłeczka od podłoża.

RÓŻNICA W WYGLĄDZIE PO APLIKACJI

    To chyba punkt, który najbardziej Was zainteresuje. 
    Porównałam aplikacje przy pomocy obu gąbek. I co stwierdzam? Że w obu przypadkach jestem zadowolona z efektu. Nie mogę jednak zakończyć na tym stwierdzeniu, bo w przypadku narzędzi do makijażu, to niuanse świadczą o efekcie końcowym. Tak jest i w tym przypadku. A więc:

    Glamsponge - podkład nałożony tą gąbeczką jest ładnie wtopiony w skórę, ale bardziej leży na jej powierzchni, niż się z nią zespala. Warstewka jest równomierna, ale delikatnie pokrywa naturalną teksturę skóry. Mam wrażenie, że podkład nałożony gabką Glamsponge lepiej kryje. Z całą pewnością lepiej kryje korektor nałożony tą gąbeczką, chyba właśnie ze wzgledu na tą warstewkę, którą zostawia ta gąbeczka po aplikacji. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi?

    Beauty blender - czyli aplikacja o efekcie photoshop. Yyyyy... No to pierwsza myśl, jaka mi przychodzi, kiedy chcę opisać efekt uzyskany tą gąbką. Beauty blender dosłownie wciska podkład w skórę. Pokrywa niedoskonałości, pozostawiając widoczną strukturę skóry. Efekt jest niesamowicie naturalny. Twarz wygląda promiennie, ale podkład jest niemal niewidoczny. Korektor zaaplikowany pod oczy rozprowadzany jest mniej kryjącą warstewką, za to idealnie, bez podkreślenia załamań skóry.

CENA

Glamsponge - 19 zł ( dostępna na stronie glam-shop.pl)

Beauty blender - 69 zł (dostępna w sklepach Sephora)

 PODSUMOWANIE

    Biorąc pod uwagę efekt, jaki dają obie gąbeczki mogę stwierdzić, że jeśli nie jesteście maniakami makijażowymi, a drobne niuanse w wyglądzie podkładu nie są dla Was takie ważne - zaoszczędźcie 50 zł i kupcie Glamsponge. Spodoba się ona też bardziej tym z Was, które cenią sobie mocniejsze krycie. Przy porównaniu, gdy jedną część twarzy miałam pomalowaną jedną, a drugą - drugą gąbką, moja sucha skóra odczuwała mniejszy komfort po stronie pomalowanej Glamsponge. Czułam po prostu lekkie ściaganie, jakby podkładu było za dużo. Czuję jednak, że świetnie mogło by to się sprawdzić przy cerach mieszanych i tłustych. 

    Ja osobiście zachwyciłam się efektem, jaki daje Beauty blender. Moja skóra go pokochała. Ja go pokochałam. Efekt widoczności tekstury skóry bardzo mi się podoba. Lubię, gdy mój makijaż wyglada naturalnie, świetliście i delikatnie. Czy jest to warte wydania 69 zł? Sama odpowiedz sobie na to pytanie...


A Ty którą gąbkę wybrałaś?
Pomogłam Ci w wyborze?
A może masz już którąś z gąbek? Zgadzasz się z tym, co napisałam? 

pozdrawiam
Larte 

   



   

24 komentarze:

  1. Mimo wszystko BB bardziej mnie kusi, obecnie używam gąbeczek RT i są fenomenalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak? :) Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę przybliżyć jej właściwości :) A gąbek Real technics nie miałam, ale słyszałam, że szybko się niszczą, więc dałam sobie z nimi spokój. A teraz już po zakupie BB nawet mnie nie kuszą :)

      Usuń
  2. Ponieważ nie używałam wcześniej nigdy żadnej gąbeczki i nie wiem, czy ta aplikacja będzie mi odpowiadać, kupię Glamsponge. Cały czas myślałam, że BB jest niedoścignione, ale Twoja recenzja pokazuje mi, że te małe różnice między nimi nie są takie istotne :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam Ci podjąć decyzję. Myślę, że na początek Glamsponge jest bardzo dobrym wyborem :) Jak już się polubisz z gąbeczką i Glamsponge ulegnie zniszczeniu, zawsze można zainwestować w BB :)

      Usuń
  3. Dla mnie sztuka makijażu ciągle jest trudna, choć na szczęście robię postępy :) podkład jeszcze pół roku temu najczęściej aplikowałam jak krem - ręką. Teraz zaprzyjaźniłam się z pędzlem. Gąbka to na razie magia... nie przekonuje, bo mam wrażenie, że większość podkładu wsiąknie w nią zamiast w twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agafia warto próbować różnych technik aplikacji, by wybrać tą najlepszą dla siebie. Namoczona i odciśnięta gąbka wbrew pozorom nie wciąga podkładu, a stemplowania oddaje cały podkład skórze. Mnie w aplikacji pędzlem nie przekonywało to, że pozostawiał smugi, czasem za dużą ilość podkładu na powierzchni twarzy. Zależy jeszcze też jaki pędzel. Języczkowych już dawno nie używam, całkiem niezłe są stippling brush i duofiber brush :) I każdy daje inny efekt końcowy.

      Usuń
  4. Przyznam, ze wole miec lepszy kosmetyk sam w sobie niz dodatki typu pedzel czy gabka. Wybiore zatem wersje oszczedna;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajny pomysl z taka gabeczka. Chetnie sobie cos takiego sprawie, bo w sumie dobrze miec takie podreczne narzedzia, ktore pomagaja nam, by makijaz wygladal lepiej. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pokazać coś nowego :)

      Usuń
  6. Ciekawa inspiracja! Przyznam szczerze nigdy nie korzystałam, czas uzupełnić kosmetyczkę... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Gąbeczki przyspieszają poranne przygotowanie makijażu :)

      Usuń
  7. Ja jakoś wolę pędzle do makijażu niż gąbki. Ale może na którąś z nich w końcu się skuszę, aby chociaż spróbować jak one działają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też wolałam pędzle :)

      Usuń
  8. Przekonałaś mnie do BB - nie mam problemów z cerą. Właściwie rzadko muszę się "tapetować" jednak na wielkie wyjścia lubię mieć efekt, dzieki któremu czuję si e jak gwiazda. Niedługo mam imieniny, to może nakieruję męża na taki upominek ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera też raczej z tych bezproblemowych. Dlatego lubię lekki, delikatny makijaż. Może dlatego bardziej podoba mi się efekt, jaki daje Bb :)

      Usuń
  9. Czyli pewnie w zależności od ceny, jednym spodoba się gąbka Beauty blender a innym Glamsponge. Ja osobiśnie uważam, że nie ma sensu wydawac tyle pieniędzy na gąbke :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego firmy tworzą różne produkty w różnych cenach :) Nie każdy musi chcieć wydawać tyle kasy na gąbkę :) I dobrze! Dla każdego coś miłego. W tym poście zresztą potwierdzam, że nie trzeba wydawać zaraz dużych pieniędzy, by mieć niezłą jakość.

      Usuń
  10. Kosmetyki nie są moją mocną stroną - trochę mi szkoda na nie czasu :) Ale zdjęcia są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. :) Biorąc pod uwagę, w jakim stopniu przykłada się obecnie wagę do wizerunku, kosmetyczna wiedza coraz bardziej w cenie. Cieszę się, że podobają Ci się zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej Ania przychodzę z wizytą tak jak obiecałam:). Fajnie było cię poznać na See Bloggers, lubię takie przypadki.:)
    Co do gąbek ja zawsze lubię prostotę i dlatego skłaniam się ku twojemu wyborowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Dorota :) Cieszę się, że się poznałyśmy :) I do zobaczenia ;)

      Usuń
  13. Nigdy nie używałam żadnej gąbeczki i skłaniam się do pójścia za Twoja poradą i kupienia Glamsponge. Dzięki za rzeczowe porównanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pure Diamond - cieszę się, że się przydało :) Ja się już z moją gąbką nie rozstaję :) Niesamowita wygoda przy aplikacji.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Pozwala mi wierzyć, że zaglądacie do mnie i to, o czym piszę jest dla Was interesujące. Jeśli temat posta Cię zainteresował, zainspirował, chcesz dodać coś od siebie - zostaw komentarz. Nie zostawiaj proszę linków do innych stron w komentarzu. Takie będą traktowane jako spam i usuwane. Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...