26 listopada 2014

Mikrodermabrazja PHILIPS VisaCare


  
  Postanowiłam przygotować dla Was relację z testowanego przeze mnie w ostatnim czasie, nowego sprzętu PHILIPS VisaCare. Jest to zupełna nowość na rynku, coś, czego jeszcze do tej pory nie było, więc stwierdziłam, że warto się temu przyjrzeć z bliska. Jestem fanką wszelkiej maści produktów pielęgnacyjnych (tu znajdziecie: moje TOP 10 ulubionych kosmetyków), urządzeń, które mogą poprawić wygląd skóry. Jeśli można skorzystać z ich dobrodziejstwa szybko, sprawnie i w zaciszu domowym - tym lepiej! A ciekawość duża, ponieważ nigdy nie miałam wykonywanego zabiegu mikrodermabrazji....

philips visacare, mikrodermabrazja, visacare, peeling, skóra, lifting, oczyszczanie skóry, piękna skóra, pielęgnacja


    Zanim przejdę do konkretnej prezentacji, chciałam tylko wspomnieć, że dzisiejszy post nie jest postem reklamowym. Nie wynika z żadnej współpracy z marką PHILIPS. Test przeprowadziłam na potrzeby bloga. I swoje własne - przede wszystkim :)

    Zacznę chyba od tego, że do tego typu urządzeń podchodzę z dużym dystansem. Jak to się potocznie mówi: "jak pies do jeża". Cudotwórcze obietnice zawsze muszę sprawdzić na własnej skórze. Nie zawsze wychodzi mi to na zdrowie. Cóż...



    Mikrodermabrazja PHILIPS VisaCare zaskoczyła mnie jednak bardzo pozytywnie. Nie będę zagłębiała się w szczegóły techniczne. Takowe możecie odnaleźć na stronie producenta i wnikliwie je przeanalizować, jeśli macie taką ochotę. Chciałabym skupić się przede wszystkim na efekcie, jaki daje to urządzenie. Jego wadach i zaletach.

    Urządzenie jest niesamowicie proste i intuicyjne w obsłudze. Ładujemy je i rozpoczynamy zabawę.  Z pomocą nakładki do cery wrażliwej, wykonujemy test na przedramieniu. Jeśli zaczerwienienie utrzymuje się ponad godzinę - hmmm... Musimy zastanowić się, czy chcemy go użyć na twarzy. Jeśli jednak test przebiegł pomyślnie, a nasza skóra nie wykazuje zbytniej wrażliwości, możemy wykonać pierwszy zabieg mikrodermabrazji domowej.

    Głowicę z końcówką ścierną przesuwamy po twarzy poziomo, miejsce po miejscu wykonując złuszczanie. Dodatkowo system AirLift zasysa naszą skórę. Mamy w ten sposób masaż, o którym producent informuje, że ma za zadanie powodować polepszenie mikrokrążenia, a w rezultacie stymulować produkcję kolagenu i elastyny. Czyli po prostu ma dawać nam bardziej jędrną skórę z każdym zabiegiem.



    5 minut przesuwania urządzenia centymetr po centymetrze po naszej skórze, 2 razy w tygodniu i mamy (wg obietnic) odnowioną dzięki złuszczaniu warstwy rogowej naskórka, ujędrnioną i młodziej wyglądającą skórę. A jak jest w rzeczywistości?

    MOJE ODCZUCIA PO ZABIEGU

    Skóra faktycznie zrobiła się bardzo gładka. Gdy jej dotykamy, mamy wrażenie, jakby była pokryta cieniutką warstwą jedwabnego pudru. Szczególnie ucieszył mnie brak widoku odstających skórek na nosie. Peelingi enzymatyczne (takich używam ze względu na to, że mam cerę naczynkową) sobie z tym nigdy nie radzą. A tu proszę - gładka skóra również w tej problematycznej partii. Po zabiegu odnotowałam delikatne podrażnienie skóry. Stała się zaczerwieniona. Słyszałam, że przy zabiegu mikrodermabrazji zawsze tak jest? Czy to prawda - nie wiem. Jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie, chętnie poczytam. Efektu ujędrnienia nie zauważyłam, ale na to zdecydowanie za wcześnie. Na jego uzyskanie potrzeba czasu. A teraz czas na podsumowanie plusów i minusów:



(+) PLUSY URZĄDZENIA

  • Urządzenie nadaje się do każdego typu skóry (również wrażliwej), dzięki dwóm końcówkom
  • Łatwość użytkowania (tu i teraz, w zaciszu domowym). Zabieg mikrodermabrazji dostępny do tej pory wyłącznie w gabinetach kosmetycznych, możesz wykonać samodzielnie w domu.
  • Urządzenie bezprzewodowe 
  • Jedno całonocne ładowanie urządzenia, daje nam 3 tygodnie jego użytkowania
  • Łatwość i szybkość wykonania zabiegu. Wystarczy 5 minut, dwa razy w tygodniu
  • Stymuluje skórę do procesu odnowy
  • System DualAction Air Lift (masaż podciśnieniowy) masuje skórę, wspomaga krążenie krwi, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, ujędrnia
  • Końcówka złuszczająca usuwa zrogowaciały naskórek. Odkrywa gładszą, bardziej promienną skórę
  • Polepsza wchłanianie pielęgnacji. Pozbawiona martwego naskórka skóra, wręcz spija produkty pielęgnacyjne
  • Faktycznie widoczny efekt wygładzenia skóry

(-) ZAOBSERWOWANE MINUSY

  • Cena ( 1139zł). Trzeba sobie odpowiedzieć, czy urządzenia będę używać regularnie. Jeśli tak, to minus można przekuć na plus. Wystarczy przeliczyć koszta zabiegu u kosmetyczki.
  • Zabieg nie należy do przyjemnych. Odczuwamy lekki dyskomfort podczas złuszczania. 
  • Urządzenie ma problem z "zasysaniem" skóry w partiach, gdzie skóra jest cienka (czoło, broda itp.)
  • Lekkie podrażnienie skóry po zabiegu utrzymujące się do 3 dni.
  • Szczypanie skóry, gdy bezpośrednio po zabiegu aplikujemy produkt pielęgnacyjny.

    I to by było na tyle. Napiszcie, czy takie testy na moim blogu się Wam przydają? Ciekawa jestem też Waszego zdania na temat zabiegu mikrodermabrazji. Czy taki zabieg dostępny na co dzień, to Waszym zdaniem ciekawa propozycja?

Do zobaczenia
L'Arte

2 komentarze:

  1. próbowałam sprzętu Philips- świetny! jeśli chodzi o technikę pracy na skórze zapraszam do mojego filmiku
    https://www.youtube.com/watch?t=15&v=bBxFNEHfyvU

    OdpowiedzUsuń
  2. Czesc :)
    Dostalam ostatnio VisaCare jako prezento urodzinowy. Ogolnie wszystko super, jak opisane na blogu. ALE mamdelikatna cere naczynkowa i troche martwie sie, ze naczynka pod wplywem zasysania nie wytrzymaja. Jak to wyglada po dluzszym stosowaniu?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Pozwala mi wierzyć, że zaglądacie do mnie i to, o czym piszę jest dla Was interesujące. Jeśli temat posta Cię zainteresował, zainspirował, chcesz dodać coś od siebie - zostaw komentarz. Nie zostawiaj proszę linków do innych stron w komentarzu. Takie będą traktowane jako spam i usuwane. Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...